Moja internetowa książka kucharska, dzięki niej zawsze i wszędzie mam dostęp do swoich ulubionych i sprawdzonych przepisów... nigdy nie zaleję ich kawą ani nie zniszczę.
Blog Kulinarny - rozwiązanie idealne!

23 listopada 2008

Pierniczki

Pierniczki, zapach przypraw korzennych pięknie rozchodzący się po mieszkaniu, pyszna chrupiąca skórka i mięciutki środek, zabawa w dekorowanie :) A za oknem sypie śnieg, piękny biały puszysty... Chyba idą święta :D Przepis znajduje się na blogu Dorotus ja pomniejszyłam ilość o połowę, ponieważ nie mam aż tyle miejsca w brzuszku a nie jestem w stanie się im oprzeć :)

Składniki:
275g mąki
150g miodu
60g masła
50g cukru
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka kakao
1 opakowanie przyprawy do piernika

Masło roztopić i wystudzić. Pozostałe składniki umieścić w misce, miód rozpuścić jeśli nie jest płynny. Dodać masło i wyrobić wszystko na gładką, jednolitą masę. Można dosypać odrobinę mąki w trakcie wyrabiania aby ciasto nie kleiło się za mocno do rąk.
Stolnice posypać mąką i wałkować ciasto na grubość ok 3-5 mm im grubsze ciasto tym miększe będą pierniczki.
Ciasteczka wykrajamy foremkami i układamy na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec 7-10 minut w temperaturze 180oC.
Dowolnie udekorować lub po prostu zajadać :)

Smacznego!

22 listopada 2008

Pączki

Przepis znalazłam na Blogu Dorotus oraz Blogu Izabeli oba bardzo podobne zarówno w ilościach jak i składnikach. Ja zrobiłam bez spirytusu który zalecała na swoim blogu Dorotus ponieważ nie mam go w domu i nie chciało mi się po niego biec do sklepu. Pączki wyszły pyszne, tylko z nadziewaniem miałam trochę problemu... wina mojej szprycy, muszę sobię kupić taką działającą na zasadzie strzykawki, moja mama taką ma i bardzo sobie chwali, a ja ostatnio widziałam takie w sklepie. Oczywiście da się zauważyć, że u mnie pączuszki są polukrowane i posypane oczywiście orzeszkami a właściwie do migdałami bo kupiłam sobie ich wczoraj 750g :D Planowałam w ten weekend wziąć udział w weekendzie korzennym jednak nie znalazłam w żadnym ze sklepów foremek do ciasteczek a te które mam nie bardzo się nadają :( marzyły mi się takie w kształcie płatków śniegu a tu lipa :( Może jutro zrobię jakieś tradycyjne pierniczki ale niczego nie obiecuję, bo mój Miś stwierdził ostatnio, że za dużo piekę, a On nie nadąża z jedzeniem.

Składniki:
900g mąki
100g cukru
100g masła (roztopionego i wystudzonego)
2 jajka
50g świeżych drożdży
1 łyżeczka soli
310 ml mleka
150 ml wody

Ponadto:
olej do smażenia ok 1 litra
powidła do nadziewania
cukier puder lub lukier

Drożdże rozdrabniamy w miseczce dodajemy do nich 2 łyżki cukru i zalewamy częścią letniego mleka. Odstawiamy, aż zaczną rosnąć.
Na stolnicę przesiewamy mąkę z solą, w środku robimy dziurkę, wlewamy wyrośnięte drożdże, dodajemy cukier, jajka i wyrabiamy. Następnie stopniowo dodajemy masło i zagniatamy. Ciasto powinno być elastyczne, błyszczące i jednolite. Wkładamy ciasto do miski i przykrywamy ściereczkę lub folią odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Gdy ciasto wyrośnie wyjmujemy z miski, delikatnie odgazowujemy poprzez złożenie ciasta na pół. Dzielimy ciasto na dwie części. Jedną rozwałkowujemy na grubość ok 1 cm. Nie za cienko. I wykrajamy szklanką kółka, układamy je na wysypanym mąką blacie i przykrywamy ściereczką, pozostawiamy do wyrośnięcia na jakąś godzinę.
Podobnie postępujemy z drugą połową.
Gdy ciasto wyrośnie rozgrzewamy tłuszcz w garnku do ok 180oC. Należy sprawdzić wrzucając kawałek ciasta jeśli wypływa i dość szybko się rumieni olej jest gotowy.
Do garnka wrzucamy po ok. 3 pączuszki i smażymy po minucie z każdej strony, przed pierwszym przewróceniem można przykryć garnek pokrywką co wzmoże wyrastanie ciasta i spowoduje powstanie białego paseczka. Olej należy trzymać na małym ogniu, aby za bardzo się nie nagrzał.
Należy pierwszy pączek rozkroić i sprawdzić czy ciasto nie jest surowe w środku jeśli jest należy wydłużyć czas smażenia.
Pączki wyjmujemy na talerzyk wyłożony ręcznikiem papierowym. Gdy trochę przestygnie smarujemy lukrem i nadziewamy konfiturami umieszczonymi w szprycy z ostrą końcówką.

Smacznego :)

19 listopada 2008

Lamington

Czas na drugi wypróbowany dziś przepis... Lamington... na niektórych blogach przedstawiane jako domino... Jest to miękki biszkopt w czekoladowym lukrze posypany wiórkami kokosowymi, w moim przypadku zmielonymi orzeszkami i pokruszonymi biszkoptami, bo wiórki zużyłam do muffinek :) Dobre, słodkie i w dużych ilościach... Idealne dla rodzinki z dużą ilością małych łakomczuchów ;)

Składniki na biszkopt:
7 dużych jajek
250g drobnego cukru
250g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Składniki na polewę:
750g cukru pudru
90g kakao
70g margaryny
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
220 ml gorącej wody

250g wiórków kokosowych, zmielonych orzechów lub pokruszonych ciastek do obtoczenia.

Ciasto:
Do miski wbić jaja i wsypać cukier, miskę umieścić na garnku z wrzącą wodą i ubijać masę mikserem aż zrobi się ciepła, ale nie gorąca nie wolno dopuścić do ścięcia się jajek. Następnie zdejmujemy miskę z garnka i ubijamy na średnich obrotach aż masa ostygnie i zrobi się gęsta i puszysta. Do masy dodajemy w trzech porcjach mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Dokładnie połączyć składniki ciasta, w oryginalnym przepisie jest napisane aby robić to szpatułką, ja dalej ubijam mikserem ponieważ nie powoduje to zmiany struktury ciasta a jest szybsze. Z pierwszą porcją mąki dodajemy ekstrakt waniliowy.
Masę przelewamy do formy o wymiarach 20x30cm wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180oC. Pieczemy 25 minut na złoty kolor.
Studzić w formie 10 minut, następnie wyjąć na kratkę, odkleić papier i całkowicie wystudzić.

Lukier:
Do garnka wsypać cukier i kakao, dodać wodę i masło i podgrzewać na niewielkim ogniu. Wymieszać na gładką masę, im rzadszy będzie lukier tym łatwiej będzie on wsiąkał w ciasto.
Wystudzone ciasto kroimy na 5 pasków a każdy z nich kroimy na 7 równych części. Maczamy kawałki biszkoptów w garnuszku z lukrem za pomocą dwóch widelców, następnie obtaczamy je w wiórkach i odkładamy na folię aluminiową aż czekoladowy lukier ostygnie.

Smacznego :)

Coco au Miel

Dziś zabrałam się za pieczenie pełną parą... Aż mi składników zabrakło i mój luby musiał biec do sklepu :) Dzięki jednej z pamiętnikowych koleżanek odkryłam jakiś czas temu czekoladową stronę z fantastycznymi przepisami i dziś wypróbowałam dwa z nich...
Pierwszym są Coco au Miel czyli ciasteczka kokosowe w formie muffinek :) Ciasteczka są słodziutkie, mięciutkie z chrupiącą skórką i baaaaaardzo kokosowe :)

Składniki na 12 sztuk:
1 i 1/4 szklanki mleka
1 i 1/4 łyżeczki miodu
3 szklanki wiórków kokosowych (320g)
1/2 szklanki cukru (125g)
1/2 szklanki mąki (70g)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 duże jajka, dobrze roztrzepane

Mleko z miodem zagotowujemy i odstawiamy. W misce mieszamy wszystkie pozostałe składniki, na końcu dodajemy gorące mleko i dokładnie mieszamy. Do foremek na muffiny wkładamy papilotki i napełniamy je masą kokosową w 4/5.
Pieczemy w 200oC przez 25 minut. Po 10 minutach gdy zaczynają się rumienić można przykryć folią aluminiową aby zbytnio się nie przypiekły, robią się wówczas równo brązowe.

Smacznego :)

17 listopada 2008

Kugel ziemniaczany


Z okazji święta Kuchni Żydowskiej przeszukałam wiele stron i dowiedziałam się bardzo ciekawej rzeczy, że mój ukochany od dzieciństwa smak Kugla ma swoje korzenie w tej właśnie kuchni :) Co prawda moja mama zawsze robiła Kugla z boczkiem co kłóci się z zasadą koszerności...
Dowiedziałam się również, że kugel nie musi być jedynie z ziemniaczków, może być wykonany też z ryżu albo makaronu, ciekawe jak takie smakują... Trzeba będzie spróbować...
Dziś zrobiłam Kugla z cielęciną... Nie znalazłam, żadnych przeciwwskazań dla takiego połączenia, a więc oto przepis :)

Składniki:
1 i 1/2 kg ziemniaków
150g cebuli
3 jaja
50g macy (ja nie miałam więc zastosowałam po prostu mąkę 3 łyżki)
400g cielęciny bez kości
sól i pieprz do smaku

Ziemniaki i cebulę obieramy, myjemy i trzemy na tarce o małych oczkach. Mięso dokładnie myjemy i osuszamy, kroimy w drobną kosteczkę i podsmażamy na patelni przez kilka minut.
Do masy ziemniaczano-cebulowej dodajemy żółtka, mąkę (macę), sól i pieprz. Białka ubijamy i dodajemy do masy, delikatnie mieszamy.
Na końcu dodajemy mięsko, mieszamy i przelewamy całość do nasmarowanej olejem roślinnym blaszki.
Piec 1 godzinę w temperaturze 200oC.
(Wiem, że to nie zgodne z zasadami koszerności, ale uwielbiam Kugla popijać mlekiem, a najlepszy następnego dnia rano, pokrojony na cienkie plastry (ok 1 cm) i podsmażone na patelni, aż zrobi się z każdej strony chrupiąca skórka... mniam mniam palce lizać)

Smacznego :D

Kuchnia Żydowska


W związku z tygodniem Kuchni Żydowskiej postanowiłam przyjrzeć się troszkę bliżej jej zasadom... Kuchnia Żydowska pozostaje oryginalna dzięki temu, iż na jej całokształt bardzo duży wpływ ma religia. Zbiór przepisów dotyczących przygotowywania posiłków znajduje się w Talmudzie. Ustalają one podział zwierząt na czyste i nieczyste, oraz sposób przygotowania tych czystych. Do zwierząt koszernych zalicza się parzysto kopytne przeżuwacze czyli: cielęta, woły, sarny, jelenie, owce, kozy i bawoły. Z ptaków czystymi są wszystkie domowe: kury, gęsi, kaczki, indyki, gołębie, z dzikich: kuropatwy, przepiórki, bażanty. Czystymi rybami są te które posiadają łuski i płetwy oraz rozmnażających się poprzez składanie ikry, można przyrządzać karpie, pstrągi, śledzie i łososie. Kolejnym podziałem jest podział na potrawy mięsne i mleczne, których nie można spożywać łącznie. Po posiłku mięsnym należy odczekać 1-6 godzin, nim zjemy posiłek mleczny. Po posiłku mlecznym można zjeść mięsny pod warunkiem, że przepłucze się usta wodą i przegryzie chlebem. Choć po serach szczególnie białych zaleca się dłuższą przerwę. Kolejnym zakazem jest spożywanie krwi... Dlatego też obróbkę mięsa pozostawia się specjalistom. Do spożywania przeznacza się głównie przednią część zwierząt, tylne można spożywać po odpowiedniej obróbce.

16 listopada 2008

Ziemniaki zapiekane

Ziemniaczki zapiekane są dla mnie ulubioną wersją ziemniaczków :) Jak mam ochotę na dietetyczną wersję pozbywam się z przepisu oleju (mimo, że zawsze stosuję rzepakowy, czyli najzdrowszy) oraz soli...

Składniki:
ziemniaki
sól
pieprz
papryka
zioła prowansalskie

Ziemniaki, obieramy (lub tylko myjemy dokładnie pozostawiając skórkę) kroimy na ćwiartki i układamy na naoliwionej blaszce.
Ziemniaczki polewamy olejem i posypujemy przyprawami.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180oC na 30 minut. Aby uzyskać chrupiącą skórkę, można na 5 minut przed końcem włączyć funkcję grilla w piekarniku, lub przenieść blaszkę na najwyższą półkę.

Smacznego :)

Kurczak w sosie z colą

Przepis w oryginale zamieszczony jest na blogu dodaj i wymieszaj :) Ja jednak nie była bym sobą gdybym go jakoś nie przerobiła, choćby w minimalny sposób :P Dodałam więc odrobinę ziółek i przypraw bez których nie wyobrażam sobie mojej kuchni i przyrządzanych w niej potraw.

Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
1/3 szklanki coli
1/2 szklanki ketchupu
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka cukru
sól
pieprz
papryka
zioła prowansalskie

Pierś myjemy i kroimy na dwie części. Każdą połowę piersi delikatnie solimy i pieprzymy, następnie podsmażamy je z każdej strony na patelni, aby się lekko zarumieniły.
Zarumienione piersi przekładamy do naczynia żaroodpornego lub na blaszkę wysmarowaną oliwą.
W miseczce mieszamy ketchup, cukier, miód, colę, paprykę, zioła prowansalskie, tak aby wszystkie składniki się dobrze połączyły. Sosem zalewamy piersi i odstawiamy na parę minut, aby te mogły przesiąknąć smakiem sosu.
Kurczaka pieczemy 30 minut w 180oC.
Gdy pieczemy na blaszce dobrze jest ją przed wstawieniem do piekarnika przykryć folią aluminiową, albo włożyć kurczaka do rękawa do pieczenia i do niego wlać sos.

Placki ziemniaczane

To jeden z najprostszych pomysłów na obiad lub kolację... choć ja lubię je również, rano zimne na śniadanie (o ile coś zostanie :) Chyba każdy wie jak się robi takie placuszki... Mnie zapoznała z nimi moja ukochana Mama, choć Ona zawsze robi na oko i trudno jej wstrzelić się dobrze z solą :) Ja postanowiłam, że ustalę odpowiednie proporcje... przynajmniej dla siebie :)

Składniki na placuszki dla max 3 osób:
8 średniej wielkości ziemniaczków
4 średnie cebulki (mój ukochany lubi mocno cebulowe)
1 jajko
3 łyżki mąki
1 łyżka soli
1 łyżeczka pieprzu
olej

Ziemniaczki i cebulę obieramy, myjemy i trzemy na tarce z małymi oczkami lub w specjalnej maszynie. Najlepiej cebulę zetrzeć między tarciem ziemniaków (nie wiem czemu, ale moja Mama zawsze tak robi :). Do papki ziemniaczano-cebulowej dodajemy jajko, sól, pieprz i mąkę dokładnie mieszamy i odstawiamy na kilka minut. Mąki można dodać więcej lub mniej zależy od gustu, ja lubię jak ciasto jest troszkę gęstsze.
Sól najlepiej dostosować do swoich kubków smakowych, ja lubię słonawe placuszki, niemniej niektórzy wolą mniej lub bardziej słone. Najlepiej dodać więc mniej soli na początku i po usmażeniu pierwszej partii placków spróbować i ewentualnie dosolić.

Placki nakładamy na patelnię łyżką i smażymy na małym ogniu tak aby zarumieniły się z obu stron.

Można jeść same (tak jak ja) lub ze śmietaną (tak jak mój Tomek).
Smacznego :)

15 listopada 2008

Ciasteczka owsiano-bakaliowe


Kolejna propozycja na orzechowy tydzień :) Mówiłam już, że uwielbiam orzechy??? Od kilku dni chodziła za mną ochota na ciasteczka... Ale nie mogłam się zdecydować, co właściwie miała bym upiec... Przeglądałam moje ulubione blogi i wszędzie po oczach biły mnie ciasteczka owsiane lub ciasteczkowe musli... Postanowiłam poeksperymentować i połączyć wszystkie przeglądane przepisy tworząc swój własny... Robiłam na oko więc podam tylko przybliżone wartości składników :)

Składniki:
1/2 szklanki mąki
1 jajko
1/2 kostki miękkiego masła (margaryny)
3 łyżki miodu
1 łyżka brązowego cukru
250g płatków owsianych błyskawicznych
150g orzechów laskowych
150g orzechów włoskich
150g orzechów nerkowca
150g płatków migdałowych
150g pestek słonecznika
150g rodzynek
50ml wody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Orzechy drobno posiekać, lub zmielić. Dodać do nich mąkę, cukier, miód, bakalie, proszek do pieczenia, jajko, wodę i pokrojone w kosteczkę masło. Wszystko dokładnie ze sobą połączyć.
Masę nakładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia łyżką, lekko spłaszczamy i pieczemy 15 minut w 180oC.
Ciasteczka najlepiej pozostawić chwilkę do ostygnięcia na blaszce, żeby stwardniały i nie rozsypały się podczas przenoszenia na talerzyk :)
Smacznego :)

Croissants z nutellą i orzechami



Dziś z okazji orzechowego tygodnia zrobiłam croissants z nutellą i orzechami :) Pycha... Z początku myślałam, że mogą mi nie wyjść, ciasto nie bardzo chciało rosnąć, ale po wyjęciu z piekarnika okazało się jednak że wszystko jest OK a ciasto przepięknie się rozwarstwiło na cieniutkie blaszki :)
Przepis na ciasto ten sam co przy pieczeniu rogali Marcińskich.
Dodatkowo masę wykonałam z 12 łyżeczek posiekanych orzechów włoskich i laskowych i 6 baaaardzo czubatych łyżeczek nutelli... Polecam masę rozsmarować tak jak masę w rogalach Marcińskich od podstawy do czubka, bo dzięki temu pięknie się zwijają :)

13 listopada 2008

Czekoladowe babeczki z orzechami


Można by nawet rzec, iż są to baaaardzo czekoladowe babeczki z orzechami :) Z okazji naszego wspaniałego orzechowego tygodnia, pomyślałam sobie, że takie muffinki będą idealne. Są pyszne, mięciutkie, mają chrupiącą skórkę i cudownie wilgotny środek ;D

Składniki na 12 babeczek:
70g drobno posiekanych orzechów
125g mąki
125g cukru
125g miękkiego masła
25g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody spożywczej
kilka kropli aromatu śmietankowego
2 jajka

Wszystkie składniki wrzucamy do miski i miksujemy ze sobą, aż składniki się połączą, ale nie za długo :) Masę nakładamy do foremek na babeczki. Pieczemy 15 minut w temperaturze 180oC.
Czy może być coś prostszego i szybszego w przygotowaniu??? Zapewniam, że znikają równie szybko, a możne nawet jeszcze szybciej :D

Smacznego!

12 listopada 2008

Sushi

Ostatnio często nachodzi mnie ochota na smaki pochodzące z dalekiego wschodu...
Wczoraj przyszedł czas na sushi, nie jest to może takie prawdziwe sushi, a nawet na pewno takie nie jest... Jednak mi smakuje bardzo i jest banalnie proste w przyrządzeniu :)

Składniki dla 2 osób:
5 nori (prasowane wodorosty)
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka sosu sojowego
250g ryż do sushi
marynowany imbir
pałeczki
mata do zawijania sushi
1/2 awokado
1/2 ogórek
1/4 papryka
wasabi
2 łyżeczki cukru
100g łosoś wędzony albo surowy
4 paluszki krabowe
4 krewetki

Ryż przygotowujemy zgodnie z instrukcją z opakowania. U mnie tak 250g zalewamy 330 ml wody i doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 minut. Po 10 minutach zdejmujemy z ognia i pod przykryciem przetrzymujemy jeszcze przez 15 minut. Do ryżu dodajemy sos sojowy, ocet ryżowy i cukier dokładnie mieszamy. Ryż najlepiej przygotować godzinę przed przygotowywaniem sushi.
Awokado, paprykę, ogórek, łososia kroimy w paseczki. Paluszki krabowe przekrajamy na pół.
Z krewetek usuwamy pancerzyki.
Na matę do zawijania sushi układamy listek nori,
układamy na nim ryż po całej długości wąskim paskiem,
na ryżu układamy pasek łososia, lub paluszków krabowych lub krewetek,
obok nich układamy awokado, paprykę i ogórek.
Następnie zawijamy ścisło tak aby nie zwinąć razem z nori maty :) końcówkę listka z alg smarujemy BARDZO CIENKO (bo jest strasznie ostra) pastą wasabi tak aby skleiły się końce.
Bardzo ostrym nożem maczanym w wodzie kroimy rulonik sushi na krążki 2-3 cm.

Jemy z kawałeczkami marynowanego imbiru i maczane w sosie sojowym :)
Smacznego!

11 listopada 2008

Rogale marcińskie

Dziś 11 listopada i wielkie święto w Poznaniu, dlaczego Olsztyn nie miał by świętować i piec swoich własnych Marcińskich Rogalików??? Już ponad tydzień temu postanowiłam, że tego dnia zagoszczą u mnie w domu te pyszne rogaliki :) Przyznam, że z każdym razem to specyficzne ciasto wychodzi mi co raz lepiej, w dniu dzisiejszym wyszło przepyszne, chrupiące i mięciutkie zarazem :D. Przepis pochodzi z bloga Moje wypieki.

Składniki na ciasto:
1 łyżka suchych drożdży (małe opakowanie)
1 szklanka ciepłego mleka
1 jajko
pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
3 łyżki cukru
szczypta soli
225g miękkiego masła (z czego 2 łyżki bezpośrednio do ciasta, reszta do przekładania przy wałkowaniu)
3 i 1/2 szklanki mąki

Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku, odstawiamy na kilka minut i mieszamy żeby się dobrze rozpuściły, dodać następnie ekstrakt waniliowy i jajko, wymieszać.
Mąkę, cukier i sól wymieszać w misce, dodać 2 łyżki masła i rozetrzeć w palcach na kruszonkę. Dodać rozczyn i wyrobić ciasto, nie za długo, ale na tyle aby było gładkie.
Zawijamy ciasto luźno w folię i wkładamy do lodówki na godzinę.

Następnie wyjmujemy ciasto z foli i rozwałkowujemy na prostokąt o wymiarach 30x15 cm. Węższym bokiem w naszą stronę.
Na środek ciasta wykładamy pozostałe masło utarte mikserem.
Zakładamy na masło po 1/3 ciasta od góry i od dołu. Tak jak składa się kartę, dokładnie sklejamy brzegi aby podczas wałkowania masło nie wypłynęło.
Przekręcamy ciasto o 90o tak aby węższa krawędź znów znajdowała się w naszą stronę i wałkujemy ciasto do ponownego uzyskania prostokąta 30x15 cm.


Ponownie składamy i zawijamy w folię. Wstawiamy do lodówki na 45 minut.
Następnie wałkujemy ciasto i składamy już bez masła jeszcze 3 razy, między wałkowaniami przechowując ciasto po 30 minut w lodówce.
Po ostatnim wałkowaniu ciasto wkładamy do lodówki na minimum 5 godzin, najlepiej na całą noc.

Składniki na nadzienie:
200g maku mielonego
100g orzechów włoskich
3/4 szklanki cukru pudru
150g płatków migdałowych
małe opakowanie śmietany 18%
6 pokruszonych herbatników

Orzechy zalać wrzątkiem i moczyć przez 15 minut, następnie zmielić w maszynce lub robocie kuchennym razem z migdałami. Dodać do nich mak, cukier puder, pokruszone herbatniki i śmietanę dokładnie wymieszać. Masa powinna być elastyczna, nie za sucha i nie za płynna, taka aby można było swobodnie rozsmarować ją na cieście.

Ciasto należy wyjąć 20 minut wcześniej.
Ciasto rozwałkowujemy na prostokąt 65x34cm. Przecinamy po środku wzdłuż dłuższego boku. Z każdego kawałka wykrawamy po 12 trójkątów.
Na każdym trójkącie rozsmarowujemy po całej długości masę makową i zwijamy je od postawy do wierzchołka dość ściśle.
Rogaliki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pozostawić na 1,5h do wyrośnięcia.
Gdy rogaliki wyrosną smarujemy je z wierzchu roztrzepanym jajkiem i pieczemy przez 20 minut w 200oC. W trakcie pieczenia gdy rogaliki się rumienią, można przykryć kawałkiem papieru aby nie spiekły się z wierzchu za bardzo.
Po upieczeniu jeszcze ciepłe rogaliki smarujemy lukrem (1/2 szklanki cukru rozmieszana z 1-2 łyżkami wody) i posypujemy posiekanymi orzechami lub migdałami.
Smacznego!

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails