Moja internetowa książka kucharska, dzięki niej zawsze i wszędzie mam dostęp do swoich ulubionych i sprawdzonych przepisów... nigdy nie zaleję ich kawą ani nie zniszczę.
Blog Kulinarny - rozwiązanie idealne!

11 czerwca 2011

Mój pierwszy chelb na zakwasie




W gruncie rzeczy to drugi, ale pierwszy nie wyszedł tak spektakularny jak ten :)

Już od jakiegoś czasu planowałam wyhodować zakwas i zacząć piec chlebek na zakwasie, ale miałam głęboko zakorzenione przekonanie, że zakwas trzeba tak długo hodować, że zrobienie takiego chleba jest takie trudne... cóż nic bardziej mylnego, zakwas wystarczy hodować jakieś 3 do 5 dni aby można zacząć swoje wypieki a przygotowanie chlebka też zbyt trudne nie jest, choć trzeba mniej więcej załapać jakiej konsystencji ma być ciasto co za pierwszym razem mi nie wyszło :P

Przepis na zakwas jak i chlebek znalazłam na blogu Izy :) Przepis oryginalnie nazwany chlebek dla początkujących, jednak nie wyobrażam sobie aby chleb dla zaawansowanych mógłby być lepszy od tego chlebka przynoszącego wspomnienia z dzieciństwa o ciepłym chlebie prosto z piekarni zajadanym z masełkiem o chrupiącej rumianej skórce i mięciutkim aromatycznym miąższu... mmmm... aż ślinka leci na samo wspomnienie, cóż za radość mnie ogarnia na myśl, że dzięki temu przepisowi tak prostemu w wykonaniu będę mogła zafundować równie aromatyczne i smakowite wspomnienia mojej córeczce :)

Składniki na zakwas:
1/2 szklanki mąki żytniej
1/2 szklanka wody mineralnej lub przegotowanej zimnej
1 duży czysty słoik lub inne naczynie z pokrywką (najlepiej takie które nam później zmieści się do lodówki)

Do słoika wsypujemy mąkę i dolewamy wodę, mieszamy do uzyskania jednolitej masy o konsystencji gęstej śmietany. Zakręcamy lekko (tak aby dostawało się powietrze) i odstawiamy w zacienione ciepłe miejsce. W kolejnych dniach odżywiamy zakwas dodając do niego takie same ilości mąki i wody, mieszamy i odstawiamy.
Drugiego dnia zakwas zacznie już puszczać bąbelki i będzie miał kwaskowaty zapach.
Po 5 dniach można przenieść zakwas do lodówki jeśli go rzadko używamy i dokarmiać co 7 dni łyżką mąki żytniej i odrobina wody. Można to robić po uprzednim doprowadzeniu zakwasu do temp. pokojowej, lub zaraz po bezpośrednim wyjęciu z lodówki. Po dokarmieniu ponownie chowamy zakwas do lodówki.

Składniki na chleb:
330g mąki
200g mąki zakwaszonej
153g wody
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli (wg. mnie za mało następnym razem dodam dwie łyżeczki)

Mąka zakwaszona:
Do miseczki dodajemy 200g mąki, około 3-4 łyżek zakwasu i po trochu wody aby uzyskać konsystencję gęstej śmietany, dokładnie mieszamy i odstawiamy na 11 godzin (najlepiej na całą noc).

Rano do mąki zakwaszonej dodajemy 330g mąki z cukrem i solą po czym powoli dodajemy wodę (ja nie dałam całych 153g) i wyrabiamy ciasto, powinno być elastyczne i odchodzące od ręki, nie powinno się rozlewać na boki po odłożeniu na blat. Ciasto wyrabiamy przez około 10 minut.
Miskę posypujemy mąką, wrzucamy do niej ciasto i odstawiamy na godzinę. Po tym czasie (ciasto powinno wyrosnąć w misce) wyjmujemy ciasto na blat posypany mąką i je odgazowujemy, formujemy zgrabmy bochenek i układamy na blaszce przykrywamy ściereczką i czekamy aż podwoi swoją objętość u mnie około 1,5-2 godziny.
Po tym czasie chlebek nacinamy bardzo ostrym nożem, spryskujemy z wierzchu wodą i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 250oC w takiej temperaturze pieczemy przez 10 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 230oC i pieczemy przez 20 minut u mnie po tym czasie chlebek był już dobry, ale gdyby chlebek nie wydawał głuchego odgłosu po pukaniu od spodu należy piec go jeszcze chwilę w 200oC.

Smacznego :)

10 czerwca 2011

Najwspanialszy deser z truskawkami pod słońcem!

Oj chyba nigdy nie jadłam czegoś tak pysznego jak babeczki z kruchego ciasta wypełnione po brzegi kremem waniliowym i posypane pysznymi truskaweczkami!
Deser ten znalazłam na blogu Inki i okazał się strzałem w dziesiątkę... z tego co widziałam pojawił też się na wielu innych blogach nie jestem więc wyjątkowa w swojej ocenie tego przysmaku :)


Składniki:
Na ciasto:
250g mąki
100g masła
100g cukru pudru
2 jajka szczypta soli

Z podanych składników zagniatamy szybko ciasto, powinno być zwarte i nie klejące się zbytnio do rąk. Zawijamy w folię i wkładamy na 2 godziny do lodówki lub na 1 godzinę do zamrażalnika.
Po tym czasie wyjmujemy ciasto i wałkujemy na grubość około 3 mm i wykładamy je na formę do tarty bądź do małych tarteletek.
Piekarnik nagrzewamy do 190oC, ciasto nakłuwamy i wstawiamy do piekarnika w przypadku tarteletek na jakieś 10-15 minut aż zaczną być lekko rumiane z wierzchu, natomiast dużą tartę na jakieś 30-35 minut. Ciasto odstawiamy do całkowitego wystygnięcia.

Składniki na krem:
500 ml mleka
125g cukru pudru
6 żółtek
40g mąki

400 ml śmietany 30 lub 36%
40g cukru pudru

Mleko podgrzewamy w garnuszku z laską wanilii 2/3 ze 125g cukru, żółtka ubijamy z pozostałym cukrem pudrem aż będą mocno ubite prawie białe następnie dodajemy do nich mąkę i ponownie miksujemy, dodajemy do miski z żółtkami wydłubane ziarenka z laski wanilii i gorące ale nie zagotowane mleko (po uprzednim wyjęciu laski wanilii) i dokładnie mieszkamy (ja mikserem) następnie przelewamy z powrotem do garnuszka i zagotowujemy na małym ogniu cały czas mieszając aż zrobi się budyń. Pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Śmietanę ubijamy i dodajemy do niej cukier puder, następnie delikatnie łączymy z kremem waniliowym tak aby pozostał puszysty.

Na wystudzony kruchy spód nakładamy krem waniliowy do wysokości 2/3 następnie posypujemy pokrojonymi truskaweczkami i wstawiamy do lodówki na kilka godzin żeby krem stężał...
U nas po kilku godzinach już nic nie było :)

Smacznego :)

07 marca 2011

Marchewka pod chmurką

Czyli ciasto marchewkowe...
Nosiłam się z zamiarem jego upieczenia już od dawna... brak czasu jednak mi na to nie pozwalał, zmotywowała mnie blogowa akcja "blog roku" w tym miesiącu dodajemy przepisy dotyczące właśnie wypieków i stwierdziłam, że to ciasto będzie idealne :)
Okazało się, że marchewki wcale nie czuć, a masa z serkiem mascarpone jest idealnym dodatkiem... jak zresztą niemal zawsze :P


Składniki:
1,5 szklanki cukru
1,5 szklanki oleju
4 jajka
2 szklanki mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
2 łyżeczki cynamonu
4 duże marchewki (2 szklanki startej a grubych oczkach)

Jaja utrzeć z cukrem, dodać olej, mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, sodą i cynamonem i dodać do masy jajecznej. Marchew utartą na grubych oczkach dodajemy na końcu i wszystko dokładnie mieszamy.
Blachę (u mnie tortownica o śr. 26cm) wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy na nią ciasto i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180oC i pieczemy przez godzinę.

Masa Mascarpone:
4 żółtka
85g cukru
250g mascarpone
150 ml śmietany 36%

Żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mascarpone i dalej ucieramy aż będzie puszyste. Śmietanę ubijamy i dodajemy do masy mascarpone, delikatnie łączymy tak aby nie złamać śmietany.

Przestudzone ciasto kroimy na 2-3 części i przekładamy masą, tak aby zostało nam trochę masy na wierzch, po wierzchu można posypać wiórkami marchewkowymi.

Smacznego :)

Proszę wszystkich o głos :)

20 lutego 2011

Rumianek, czekolada i malina

Postanowiłam nareszcie coś napisać...
Dodaję ten przepis od razu, żeby nie zapomnieć proporcji jakie zastosowałam do przyrządzenia tego wyśmienitego, rozpieszczającego nasze podniebienia deseru...
W roli głównej występuje tu panna cotta oraz jej partner z planu mus czekoladowy, rolę drugoplanową jednakże równie ważną pełnią malina i rumianek...
W efekcie powstaje przepyszna rumiankowa panna cotta z musem czekoladowym, polana zmiksowanymi malinami - niebo w gębie...
Co prawda maliny można pominąć, ale nie warto ponieważ ich kwaskowaty smak wspaniale kontrastuje ze słodyczą panny cotty i musu :D

Składniki:
panna cotta
500 ml śmietany 30-36% słodkiej płynnej
500 ml mleka 3,6%
4 łyżeczki żelatyny
2 torebki herbaty rumiankowej
160 g cukru

mus czekoladowy
150 g czekolady (u mnie mlecznej)
300 ml śmietany
2 łyżeczki żelatyny

+ dodatek maliny (zmiksowane)

Ja zaczęłam przygotowywać deser od musu czekoladowego, czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej (odstawiamy do całkowitego wystudzenia do temperatury pokojowej), śmietanę ubijamy na sztywno i łączymy ją delikatnie z czekoladą (śmietanę dodajemy do czekolady nigdy odwrotnie aby krem pozostał puszysty), żelatynę namaczamy w 4 łyżkach zimnej wody odstawiamy na 5 minut, następnie zalewamy odrobiną gorącej wody i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia, dodajemy do musu i delikatnie mieszamy.
Mus przekładamy do miseczek wypełniamy nim miseczki do 1/3 wysokości i wstawiamy je do lodówki.

W filiżance zaparzamy herbatkę rumiankową z 2 torebek można więcej będzie bardziej wyczuwalny, zalewamy ją około 80 ml wrzącej wody i odstawiamy na ok. 10 minut.
Do garnka wlewamy odrobinę wody (aby mleko i śmietana nam się nie przypaliły) dodajemy mleko, śmietanę i cukier podgrzewamy aż ten ostatni się rozpuści (trzeba uważać, żeby nie zagotować bo śmietana się zważy). 4 łyżeczki żelatyny zalewamy około 8 łyżkami zimnej wody i odstawiamy na 5 minut, następnie zalewamy gorącym rumiankiem i dokładnie mieszamy do rozpuszczenia żelatyny dodajemy do śmietany i dokładnie mieszamy, schładzamy mieszaninę do temperatury pokojowej i wlewamy do miseczek z zastygniętym musem czekoladowym. Wstawiamy do lodówki na min. 3 godziny.

Podajemy ze zmiksowanymi malinami albo w pucharkach, albo wyjęte na talerzykach (aby wyjąć pannę cottę z miseczek należy je na chwilkę zakurzyć w ciepłej wodzie).

Smacznego :D

02 lutego 2011

Kulinarny blog roku 2011


Cóż za zdziwienie mnie spotkało gdy otworzyłam dziś swoją pocztę a tam zaproszenie do konkursu na Kulinarny Blog Roku 2011... przecież ostatnio tak zaniedbuje swojego bloga, mam mnóstwo zdjęć przygotowywanych przeze mnie potraw i niemal zero czasu na ich dodawanie. Może organizatorzy konkursu w ten sposób pragną mnie zachęcić do wznowienia mojej aktywności... cóż chyba im się udało :)
Już niedługo pojawi się pierwszy przepis odnośnie zadania w tym miesiącu, cóż może uda się coś wygrać, choć raz :D

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails